niedziela, 23 września 2012

Zakopane, hej!

I pomyśleć, że kilka godzin temu spacerowaliśmy po Zakopcu i podziwialiśmy piękne góry. Za nami weekend - zaledwie dwa dni, spędzone fantastycznie, aktywnie, razem. Nikt mi już nie powie, że weekend to za krótko, żeby gdzieś jechać, gdzieś w granicach rozsądku. Gdzie granica się rysuje? Tam, gdzie spędzi się przynajmniej kilka godzin na energetyzującym spacerze i tam, gdzie w czasie pokonywania trasy kierowca nie padnie ze zmęczenia ;) Nigdy za daleko, jeśli można tyle zobaczyć i tyle się radościć!



Na swojej drodze spotkaliśmy wielu towarzyszy, którym nie mogłam się oprzeć.


Hillu chciał fotę z wakacji. To ma.


Ale wracając do towarzyszy - przedstawiam Bobka.


Pokonuję strome zbocza w drodze na szczyt:)


C.d. towarzyszy


Chwila na refleksje i ocenę własnych możliwości.


I te widoki!


Łodpocynek :>

 



Śnieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeg!


Śnieg i wafle :)


A mieszkaliśmy w chatce puchatka.


Z okna zaś - Giewont!


Krupówkowo


Ze specjalną dedykacją dla Sandryny :>


I słoneczkiiiii



A jak już za te kilka lat spłacimy hipotekę, postawimy sobie taką chatkę ;)


czwartek, 13 września 2012

:)

Plac budowy zaczyna przekształcać się w coś na wzór mieszkania ;) Łazienka oprócz szafy i drzwi ma już wszystko, kuchni do zakończenia brakuje jakichś 5 dni. Ba - pierwszy obiad nawet za nami...


A i pyszne wino - co prawda kubkach - uczciło ten posiłek. Dziękujemy za prezent Państwu C. ;)


niedziela, 2 września 2012

nasze nove-love

Chwila moment i prawie tydzień na swoim. Od dziś net, więc mamy kontakt z bazą. Dziś też koniec urlopu, więc jutro powrót do wstawania po-piątej. Cholera, jednak można się od tego odzwyczaić.

Do jedzenia suchego prowiantu, pizzy i co jakiś czas czegoś w knajpkach pozostało 9 dni - 11 września nasza kuchnia ma zacząć przypominać kuchnię. Smutno trochę, bo już przywykłam do lodówki obok regału w sypialni.

A co u Ginesa? Znosi to, jest zmęczony, co widać na poniższym obrazku, ale chyba czuje, że jest na swoim ;)




poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Obrazki w kartonie, porcelana w kartonie, Gienek jako stróż kartonów

Kartony, torby, torebki, pudełka - przeprowadzka tematem głównym w głowach państwa Hylińskich.

Wczoraj wzięłam się za liczenie przeszło 2 kg miedziaków wrzuconych nam pod nogi pod kościołem, 11 czerwca 2011 roku. Dziś zaniosłam to do ołtaszyńskiego oddziału BZ WBK do pani, która odpowiedziała, że tego nie przyjmie. Przyjęła.

Żegnam się powoli z gajem, w głowie mam miejsca, które przyjdzie odwiedzać rzadziej, jeśli w ogóle, pomimo, że gajowa ekipa nigdzie się nie wybiera.

Pani Gardias właśnie mówi, że dziś Wrocław pobił swój tegoroczny rekord temperatury - że 37'C mieliśmy przyjemność znosić. Ale spokojnie, jeszcze 3,5 miesiąca i będą narty.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Gienek na nowym :)

Pierwsza wizyta Giena na Trawie :) Zszokowany, ale chociaż ma jaśniejszy obraz, gdzie wymykamy się popołudniami. Praca wre!


Zakupowo:




Łazienkowe!


Atelier panów robotników :)



I główny majster:







I to co najważniejsze - żeby psiak mógł mieć wszystko pod kontrolą :)