niedziela, 13 października 2013

Urlop! Bieszczady

Ciężko wrócić, przyznaję. Chyba za bardzo spodobało mi się bycie daleko, planowanie dnia pod dyktando słońca, ta wolność, wspaniałe widoki. Powietrze, zapach drewna, chodzenie, rzucanie kija tak daleko, jak dam radę, by szczęśliwy Gines mógł go przynieść. Przed chwilą obejrzeliśmy tych kilkaset zdjęć, które długo nie pozwolą nam zapomnieć, jak tam było i jakie uczucia nam towarzyszyły. Parę z nich znajdzie się także tu. W najbliższej przyszłości opiszę szczegółowo nasze piękne wakacje, a póki co, niech właśnie zdjęcia pośredniczą w przekazaniu tych dobrych emocji.










 Naleśnik Gigant z jagodami. Najpopularniejsze danie w Chacie Wędrowca - fantastycznej restauracji w Wetlinie, w której ceny może nie są niskie, ale porcje, jakość i klimat zdecydowanie są tego warte.



 Widok z naszej chatki po wschodzie słońca.


 I Krukówka, w której mieszkaliśmy. Wrócimy tam szybciej, niż myślimy :)


 "Wyprawa na Smerek. Dostałem mandat. W tym Parku Narodowym psów nie lubią."






Skoro nie Narodowy, to Krajobrazowy. Przepiękne trasy, w których pies jest miłym gościem ;)




 Jedna z cerkwi, którą mieliśmy przyjemność zobaczyć.


A przed nami jeszcze tyle miejsc, które w Bieszczadach zobaczyć trzeba :)

1 komentarz: