czwartek, 25 kwietnia 2013

Czasem śni mi się. Jak dobrze, że możemy jeszcze porozmawiać, mogę dotknąć jej dłoni. Chociaż tam.

niedziela, 17 marca 2013

Długa przerwa, ale zanim o tym, co działo się w ciągu ostatnich trzech tygodni, najpierw kilka chwil z dziś. Wrocław, a 5 minut od domu zieleń i rzeka. I Gienek!










sobota, 23 lutego 2013

zabiegani zamyśleni zasłuchani

Pojutrze wypad do wafki. Przede mną kilka rozmów z ludźmi, którzy od lat siedzą mi w uchu. Wielu z nich oglądało się także niejednokrotnie w rozmaitych miejscach, aż tu przyjdzie stanąć przed nimi i... rozmawiać. Rozmowę prowadzić, zadawać pytania, dostać to czego chcę i co mieć muszę, oraz czerpać z każdego słowa. Oceniać, czy to naprawdę idole w każdym calu, czy faktycznie tacy, jak sobie wyobrażałam.

Czy tak jak to miało miejsce z Markiem N., gdy podziw i szacunek po blisko godzinie spędzonej metr od niego urósł tak bardzo, że końca szukać próżno. Słowa "Niech pani spokojnie siedzi, jest pani moim gościem" adrenalinę zmieniły w moc endorfin. Czad, To był czad. Oby to były piękne dni.

sobota, 2 lutego 2013

Kraków!

Po dobie w Krakowie. Zadowoleni, szczęśliwi, naładowani pozytywną energią.

A zdarzyło się:

- gala na bogato w loży, gdzie klaskać mogłam ks. Stryczkowi, Hołkowi i wielu tym, którzy sukces osiągnęli i dodatkowo dostali wino - jedno z tylko 1620 butelek z Zielonej Góry na rynek wylanych;
- hostel, który małżonka zamówiła z przekonaniem, że to ten sam, w którym pięknie wypoczywali przed sześcioma laty, tym samym w efekcie nie był. Bez łazienki lokal, którego wprawdzie jedynym (acz ogromnym!) atutem było 5 minut piechotą na rynek;
- spacery, pyszne jedzenie, wejście w świat bogaczy zamawiając za cenę obiadu coś, co obiadem być miało, a w efekcie okazało się drogą, bardzo, zakąską (choć pyszną, przyznamy zgodnie);
- ale co ważne, nawet najważniejsze - odwiedzenie fantastycznej wystawy poświęconej Wisławie Szymborskiej! Blisko dwie godziny zwiedzania "Szuflady", którą polecimy każdemu. Czasu ku temu masa, bo wystawa otwarta aż do końca przyszłego roku.

Doba, a ile wewnętrznych doznań. Choć jestem typowym domownikiem, bo im dłużej mnie nie było poza domem, tym więcej myślałam o Gienusiu, który pod najlepszą opieką przyjaciół miał krótkie wakacje, to mimo to, kawałek serca został z nim.

Kończąc słowami p. Szymborskiej:

- Lubi Pani podróże?
- Nie.
- Nie?
- Nie. Ja lubię wracać.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Lista marzeń

I przychodzi cholerka taki moment, gdy kontaktujesz się (lub próbujesz skontaktować) ze swoimi guru.


czwartek, 10 stycznia 2013

Przychodzi taki czas, że nie chce się być ładnym, że chce się postawić na coś innego. Odejść od codzienności, pobawić się w nowe, sięgnąć po nieznane i obserwować reakcje innych. To fajny czas.

***

Przedwczoraj znów znalazłam psiaka na ulicy, w torebce będę nosić obróżkę, smycz i bejsbola. Ostatnie służyć będzie ku obudzeniu zdrowego rozsądku i odpowiedzialności ludzi-idiotów.